wtorek, 29 marca 2011

Byłbyś w stanie...?

Byłbyś w stanie być przy mnie, mimo tylu niedogodnień, przewagi moich wad, posiadania jedynie milimetrowych zalet, ale z uczuciem miłości?. 
Wiedz, że nie pójdę do piekła nie trzymając się w tym czasie za rękę.
Może być tu gdzieś w bliskim bądź dalekim 'pobliżu' i setka, i to nie zmieni mojego poczucia samotności. nie łudzę się nawet, że to mogłoby się teraz zmienić.

poniedziałek, 28 marca 2011

In this happy little house...

Już od samego początku kiedy to ją 'poznałam' w końcówce 2009 roku byłam niemal w pełni świadoma czego się podejmuję. Jak wtedy na mnie to było to racjonalne myślenie. A potem oni. pojedynczo, powoli dołączali 'do mnie'. Szkoda, że tylko 1/4 z nich została ze mną do teraz. Niestety dopiero teraz odczuwam skutki całego tego zajścia. Okazuje się, że bardziej ufam ludziom, którzy są ode mnie tak strasznie daleko niż tym, z którymi mijam się codziennie na korytarczu. Jakby na to nie patrzeć, jest to dobijające. Czekaj czekaj. Czy mogę ufać? 
Teraz to już chyba nic nie mogę. Naprawdę nic. Nie mogę nawet kiwnąć palcem. Nie mówiąc o odwróceniu się i spojrzeniu komuś w przepełnione strachem i niekiedy bólem oczy. Nic nie mogę. Tylko, że tak strasznie tęsknie. 

sobota, 26 marca 2011

My tired heart is beating so slow

Pierwszy raz moją widownią dla łez nie był ekran komputera, zamknięty pokój brata i lampka na parapecie. Dziękuję Idze za słowa, za jej piosenki, za gitary. Za wszystko.
Może za rok czy pół roku nawet, będę żałować, że teraz jestem taka, a nie bardziej poważna, rozważna i poukładana czy jeszcze jakaś inna. Jednak na dzień dzisiejszy nie umiem taka być.


Mogłabym zrobić jeden większy krok i poobijać sie o wnętrze otchłani, następnie spocząć na dnie i zostać tam tak długo jak będzie to potrzebne. Nie wiem tylko czy potrafiłabym tak bez pożegnania zostawić kilku ludzi. To byłoby wtedy takie nie fair.
Tylko kogo obchodzą zasady fair play kiedy druga osoba nie potrafi cie docenić. To tak jakby jeść zupę nożem.
Mogłoby się wydawac, ze wszyscy jestesmy tacy samy. Mimo to, każdy z nas czymś się od drugiej osoby wyróżnia. Dlatego odkrywajmy, akceptujmy ludźmi takimi jacy są i bądźmy przy nich. powinniśmy zgnieść pod butami stereotypy i uprzedzenia.


To mnie wypełnia : klik
Także to : klik

piątek, 25 marca 2011

You've been gone for so long

Zbyt długo Cie nie było. Skoro już to wszystko tak definitywnie, to czeka mnie 7 miesięcy zbieranki. 
Mam jakiegoś okropnego pecha, który bardzo długo mnie się trzyma. Co jak co ale tego schematu, który się własnie powtarza nie chcę w swoim życiu. 
Wczoraj wieczorem pierwszy raz bałam się naprawdę. Nie było ani grama fikcji, w niczym. Siedziałam na kanapie, z ręką przyciśniętą do ust. Ta ręka była mi potrzebna, żeby nie krzyczeć i nie obudzić innych. Było ciepło, a mimo wszystko drżałam. Po prostu ze strachu. Wypełniał mnie całą. Byłam nim. 
To nawet nie był horror. 'zwykły' triler. Nigdy wcześniej nie bałam się tak bardzo jak wczoraj. 
Nie wiem czy lubię zasypiać jak i budzić się ze łzami obok. Miałam wszystko sobie uporządkować, ogarnąć ten stan. Natomiast z dnia na dzień przybywa mi problemów. Zupełnie nie wiem co mam robić. 
Jedyną rzecz jaką chciałabym teraz zrobić to pójść na dworzec, kupić ten głupi bilet a po 8 czy 10 godzinach siedzieć akurat z Nim, bo nigdy mnie nie zostawił. Obejrzec te wszystkie filmy, które mieliśmy w planach aby oglądać je wspólnie.
Nie wiem tylko czy wzięłabym bilet powrotny. 

środa, 23 marca 2011

Tonight I'm weak...

A teraz nawet łzy nie pomagaja wyzbyć się bólu. Przecież zawsze to wystarczało. Nie ma to jak tyle razy z rana usłyszeć ''jak tam? jak noga? jak samopoczucie? i wszystkie tego odmiany, a na to wszystkim skłamać ''dobrze, wszystko ok, nie boli, nic nie jest, było całkiem dobrze i inne tego pochodne''  Nie znoszę tego. 
Mam nadzieję, że będziesz szczerze szczęśliwy. Tego oczekuje po Twojej wybrance. Naprawdę marzę abyś był zadowolony i aby było Ci dobrze.
Dzisiaj jestem słaba więc daj mi odpocząć i spróbuj zrozumieć, kimkolwiek jesteś i bez względu na jaki powód to czytasz. 
Myślałam, że nawet egoizm ma granice. Jednak to jest cecha bez graniczna. Jaka szkoda...

Akurat za Tobą tęskniłam, bo nie ociekasz kłamstwem, egoizmem i zazwyczaj wiem co napiszesz. Naprawdę cieszę się, że jesteś. O takim przyjacielu marzyłam, choćbyś był daleko.  

poniedziałek, 21 marca 2011

Please, don't make me wanna die

Umarłabym dla Ciebie. Kłamałabym dla Ciebie. Kradłabym dla Ciebie. Nigdy nie będę wystarczająco dobra.
I wszystko co kocham za chwilę spali się w tym świetle. Na szczęście wszystko wygląda lepiej przy zachodzie Słońca. I mogłabym należeć do Ciebie, ale wtedy nie byłoby to wszystko takie interesujące i nieodpowienie, czyż nie? Na sam koniec ostatni raz skłamiesz, a ja i tak uwierzę w to kłamstwo, jak i we wszystkie inne, zresztą. Naprawdę chciałabym za Ciebie umrzeć, skoro tak wiele dla mnie znaczysz, byłaby to bez dwóch zdań dobra śmierć. 

sobota, 19 marca 2011

Myślę, że się Ciebie boję.

Jestem od trzeciego palca u stopy aż po cebulki moich włosów zamoczona i oblepiona w strachu. W strachu irracjonalnym jak mało co. Sądze również, iż to przez strach, a nie niedopływającą krew, np. do stóp ; mam swoje standardowe dreszce. Nie wiem nawet jak nazwać to, że za wszelka cenę nie chcę się przed samą sobą przyznać, iż On nie wróci. cholera, On nie wróci. Jestem w stanie to napisać, lecz w mojej chorej podświadomości iście mała iskiereczka świeci się z nadzieją, że może jednak coś mi się w życiu uda, a do tego wszystkiego On wróci i schemat się powtórzy. 


Wykrzycz mi z największa siłą z płuc wszystkie moje wady i to jak cholernie okropna jestem, a potem odwróć się i podkreśl, że byłeś 100 procentowo poważny i wcale nie żartowałeś. Po prostu wykrzycz mi to wszystko, proszę. Potem przeklnij z awersji spowodowanej stratą czasu dla tego małego zainteresowania moja osobą. 


Tej jednej rzeczy nie zrozumiem chyba nigdy. Jednego wieczoru ktoś pisze Ci, że jesteś dla Niego przyjaciółką a powiedzmy dzisiejszego wieczora go nie ma dostępnego pod żadną postacią, natomiast kiedy ty byłaś w szpitalu i potrzebowałaś jakiejkolwiek bytności innych ludzi to On nie odpisywał. To taką przyjaciółką dla niego jestem? Jakże definicja przyjaźni teraz jest naruszona. Teraz to już nie zaufanie, szczerość, poświęcenie i bezwarunkowa miłość i pomoc. Już nie. Teraz to pytanie czy pójdziesz ze mną na fajke, kto pójdzie po piwo i kto załatwi zioło. Ktoś śmie właśnie to nazwać przyjaźnią.  A wiesz o co ja chcę cie prosić? Żebyś nie proponował mi wyjścia bo chcesz sie napić czy troche przyćpać. O to cie proszę. Kimkolwiek jesteś. 
Gdybyś coś źle odczytał to pisząc do Ciebie ''cześć przyjacielu'' nie myślę o niczym innym jak tylko o tym jak marne ma to słowo znaczenie dla Ciebie. 


Mam tak wiele 'koleżanek', a mimo wszystko tak niesamowicie bardzo czuje się samotna. Ociekacie fałszem i zakłamaniem. Nie taka była moja definicja poziomu pierwszego do przyjaźni. Nie. Stanowczo nie taka. 

I don't know where I'm at

Troche nie bardzo wiem jak sie do tego wszystkiego mam zabrać, jak się tego podjąć. 
W środe trafiłam do tego szpitala, wszystko super fajnie, nie było białych ścian. W czwartek o 8 miałam operacje. To było naprawdę dziwne uczucie kiedy to znieczulenie zaczeło mnie wypełniać, z takim nieco gorzkim smakiem a potem już tylko nie mogłam oddychać i słyszałam jak krzyczeli do mnie właśnie, że mam oddychać. i ten ból w nodze...
Teraz wiem jak to jest być przyćpanym, jednak nie można tego zaliczyć do przyjemnych uczuć. Potem te pseudoprzeciwbólowe, które nie pomagały... No i nie mogłam za wszelką cenę zasnąć. Tak więc okropnie ciągnęły się te godziny... Jednak kiedy łzy służą za napój, a powietrze z posiłek czuje sie, że granice są bliżej. To były najdłuższe i najtrudniejsze do przeżycia 24 godziny i 37 minut bez jedzenia i picia. Nigdy wiecej...
Szkoda tylko, że mimo iż doszłam do tak skrajnego punktu jak proszenie kogoś o jakaś rzecz a ta osoba wystawia mnie w najmniej odpowiednim momencie. Ja zaczynam komuś ufać, a ktoś mnie wtedy olewa.
Żałuję, że dla nikogo nigdy nie byłam najważniejszą osobą. Osoba, która coś znaczy dla drugiego człowieka. 
Robie sobie wolne, gdyby ktoś sobie o mnie przypomniał to zapraszam...

wtorek, 15 marca 2011

Znowu w życiu mi nie wyszło

Już nawet mnie samej nie otacza różowy obłoczek, stwarzający coś na wzór ''ok, wszystko u mnie dobrze'' .
Właśnie dzisiaj mam ochote mieć siedemnaście kubków z herbatą obok łóżka, zielony kocyk pod kołdrą, lekkie światło, dobrą książke i wiadro do przechowania łez przy sobie. i kogoś pod drugiej stronie łóżka. 
nikt przyjdzie do mnie za 20 minut, nie zrozumie czemu płaczę, nie potrzyma mnie za ręke i nie posiedzi ze mna reszty wieczora. nie. 
Ludzie tylko istnieją. Istnieją i to wszystko. To wszystko co robią. Oni piją razem wódkę, palą fajki. Tym właśnie się zajmują. Nie pomaganiem, pielęgnowaniem 'przyjaźni' czy wsparciem dla innych. Nie bardzo chcą tym sie zajmować. 

poniedziałek, 14 marca 2011

Almost lover

Lecz nawet zasady są zmienne. Z tego się już nie trzeźwieje. I spalę się. Z igłą w ciele zacisnę pięści. Tak, dobre posunięcie. Nigdy nie chciałam zobaczyć Cie nieszczęśliwego. Musimy się na ten czas pożegnać mój niedoszły kochanku. Tak jak powinnam tak wiedziałam, że mimo wszystko sprawisz mi ból. Mogłabym powiedzieć, że nienawidzę. Że nienawidzę was wszystkich, za to, że was nie ma, po prostu. mogłabym. 
W listopadzie ''Kocham Cię'' a styczniu ostatnie rozmowy, w marcu zero kontaktu. 
Nie zapomniałam nic. Nic a nic. To wszystko było niesamowicie żywe i ważne, takie pozostanie jeszcze bardzo długo.